Spójrzcie na łobuza Jujka. On nie rozpala grilla jak wiatr jest taki, że grill nieobciążony kiełbaskami samoistnie odlatuje w kierunku Islandii.
Z tymi wszechobecnymi przeziębieniami to święta racja, u mnie to samo (choć w tym roku mnie jeszcze nie bierze absolutnie nic; wszystkim mówię że to dzięki pamiętaniu o czapce). Ale przecież w takim wypadku można sobie z kumplem/ami pogrillować na zewnątrz, a rodzince przynieść gotowe produkty do domu