Piwo było po zakupach, ale tylko jedno, bo ja nadal jestem sponiewierany po chorobie, no i jak się któregoś dnia napiłem przepisowe dwie (no może trzy, jak się leje z litrówki, to ciężko wyczuć) setki rudej z colą, to się nie najlepiej później czułem.
A teraz nadrabiam Casha na jutubie, bo po Indiach się szwenda, więc zaraz wjedzie drugie podwójne espresso, ale ze śmietanką, żeby nie było.