No słyszę, słyszę. Nie jestem jakimś smakoszem miodowym, używam leczniczo jak zauważam, że coś zaczyna mnie brać. Wtedy idzie sporo. Warunek, żeby się nie spóźnić, bo potem to ani kadzidło nie pomoże... i działa.
A pszczółki też fajne, choć bliżej mi było do trzmieli, które miewałem - i nie, nie dla miodu. Miło popatrzeć jakie to robotne, w żadnym razie złośliwe czy niebezpieczne, wystarczy uszanować ich miejsce w ekosystemie. I mało kto zdaje sobie sprawę, jakie potrzebne.
Dzięki takim jak ja populacja trzmieli w naszym kraju odrodziła się, bo już ich brakowało. No i fajnie.
A żeby było na temat, to