|
...owszem, tak jak pisałem lubię degustację i dobre jedzenie, ale nie to jest problemem samym w sobie.
Dzień u mnie najczęściej jest zwariowany. Czasami udaje się, że nie ma to jakieś ręce i nogi i obiad jest o właściwej porze, ale niestety dość często obiad wraca razem ze mną do domu i mogę zjeść około 17, a czasami i później. Mówiąc krótko, po całym dniu jestem tak wyssany że czasami zjadł bym konia z kopytami. Jeśli po powrocie są inne tematy do zrobienia że ten właściwy obiad jest na szybko więc i skromnie, to największe "ssanie" dopada jak dzieci pójdą w końcu spać i słyszę własne myśli. Jak nic godzina 21, niby już nic nie powinno się podjadać, ale nie zawsze się udaje.
Ja musiał bym dorywać gotowe porcje które już są wyliczone, nie mam ani czasu ani ochoty liczyć kalorie. Na szczęście stówy jeszcze nie osiągnąłem na wadze, ale będę musiał coś zrobić, by się czuć bardziej mobilnie.
|