Mi się dzisiaj trafiła okazja, gość który zmienił źródło ogrzewania zapytał mojego kolegi, czy nie chce drewna które mu zostało, on nie chciał ale zapytał mnie. I tak mam dość przyzwoitą ilość suchego drewna na tę zimę (jedna z dwóch wad palenia drewnem - trzeba mieć je kupione na sezon-dwa do przodu), ale w związku z jesiennym kryzysem węglowym i niepewnością co do dostępności również innych rodzajów źródeł ciepła (na drewno z nadleśnictwa czekałem 3 miesiące, kiedyś było od ręki) paliłem oszczędnie i utrzymywałem 19,5-20,5 stopnia. Teraz ceny spadły, ten człowiek za już suche drewno też zaproponował atrakcyjną kwotę. 6m3, przy moich potrzebach prawie 3 miesiące przy ~22 stopniach
Termin idealny, bo zaczynają się lekkie mrozy - w nocy do -6 stopni. Odzwyczaiłem się już od tego tej wiosny