No właśnie nigdy nie rozumiałem (i też nikt nie był mi w stanie sensownie wytłumaczyć, nawet wujek Google), dlaczego część butelek jest niezwrotna.
Kiedyś, kiedy nikt się za bardzo na ekologię nie oglądał, były w każdym miasteczku a nawet na co większych wichurach skupy szkła. Potem przestały się opłacać. Dzisiaj, kiedy pakuje się miliony w "innowacyjne startupy", z których co drugi powstał tylko po to, żeby przewalać tony makulatury z wnioskami o rozpatrzenie wniosku o petycję, nikt nie wpadł na pomysł, żeby albo je przywrócić, albo właśnie, jak piszesz, nakazać sklepom przyjmowanie wszystkich butelek bez względu na to czy ma się paragon lub czy butelkę kupiło się w tym sklepie, czy w innym.
Tak samo rzecz się ma z mlekiem. To kolejny produkt, na którego pakowanie nie musiałyby iść tony plastiku. I zdecydowanie nie jest to mój sentymentalizm i tęsknota za czasami PRL-u, bo ani tego ustroju już nie pamiętam, ani nie pamiętam mleka w butelkach. Po prostu idea używania butelek w kółko, póki się nie potłuką, a dopiero jak się potłuką używania ich jako tłuczki (czyli ponownego wykorzystania w 100%, jedynie z pewnym zużyciem energii na przetworzenie w hucie szkła) jest definicją ekologii i nie ma sensu szukać jakichś fency-nowatorkich rozwiązań zanim nie zrobi się porządku z takimi podstawami jak to, w czym transportujemy i przechowujemy podstawowe produkty spożywcze.
No to ja ekologicznie

, dzisiaj akurat w miarę ekologiczna bo zmielona młynkiem elektrycznym i zalana wodą z elektrycznego czajnika, a w tej chwili prawie 23% energii generujemy z wiatru, fotowoltaiki i wody