|
Dzisiaj się dowiedziałem o tragicznej śmierci kolegi, można powiedzieć że z ławki szkoły średniej. Nasze drogi przeplatały się i później, bo mieszkaliśmy po sąsiedzku na stancji w czasie studiów, poznałem najpierw jego dziewczynę, która została żoną. Widziałem jak na świat przyszły dzieci ( aktualnie nie wiem czy najmłodsze podstawówkę zaczęło), a On jak to według starej szkoły wychowania, nie ważna pogoda, przeciwności losu i przeszkody był w pełni mężem i ojcem.
Dziś się prawdziwie nie mogę z myślami pozbierać, a co dopiero musi się dziać w Jego rodzinie [*]
|