Węgierka też dobra, ale ta nowa kawa z pomarańczą jest wybitna. Najbardziej mnie rozluźniła nie ona, tylko zdjęcie ciuchów w których czułem się jak w skafandrze kosmicznym i ciepły prysznic. Saska zaraz wyśle mnie do łóżka, albo zetnie na fotelu.
Mam pomysła!

Napiję się kawy z małej kawiarki.