No jeśli ktoś już nic nie musi (samochodowo i na drodze) to może, ja tam dzisiaj pewnie jeszcze będę do miasta raz jechał.
Po drugie, jakbym ważył tyle co Ty, to byłaby zupełnie inna rozmowa. Tymczasem jeszcze miesiąc temu waga pokazywała 95 kg, więc zacząłem biegać, ale tu się aż prosi, żeby nie przesadzać z kaloriami. Często ludzie mówią dwie rzeczy o chudnięciu. Pierwsza (słusznie) - jeśli ograniczę jedzenie uzyskam deficyt kaloryczny, ale będę chodził głodny. I druga (tu się mylą) - a jeśli zacznę ćwiczyć a jeść będę tyle samo również uzyskam deficyt, ale uniknę głodu bo przecież jedząc tyle samo... No nie, jeśli przy zwiększonym wysiłku nie będziemy uważać na dietę, bezwiednie zjemy więcej zanim się najemy i tyle. Zatem co by się nie robiło przy chudnięciu, głodu się nie uniknie.
Reasumując,

jak najbardziej pijam, ale sporo mniej, bo samo w sobie ma jakieś 220 kcal na pół litra (to jeszcze nie tragedia), ale należę do tej znaczącej większości, która lubi sobie do niego coś podjeść