Nie wiem jak tam u Was, u mnie teść przyjeżdżając z Jeleniej Góry powiedział, że wtopił, bo wynajął lokum za blisko rzeki, a zapomniał o komarach - u niego nie ma komarów. Tu jest ich co roku aż w nadmiarze - co prawda wiosna była chłodna i do tej pory było nienajgorzej, ale popadało, idzie ciepło, znów będą.
Myślałem kiedyś o opryskach, ale wyobrażałem to sobie tak, że ja popryskam u siebie, a sąsiad u siebie nie, i tak przylecą. Byłem natomiast u kolegi, który u siebie pryska, a ma w okolicy miejsca z chaszczami i powiedział, że to działa i nie przylatują z zewnątrz.
Dał mi saszetkę, jutro (jeśli pogoda pozwoli, bo może padać) robię próbę, najpierw trochę skrócę trawę, a potem pryskam po całości, łącznie z krzewami i co mi tam pod spryskajkę podleci. Jakby to miało zadziałać to koncepcja grilla nabiera zupełnie nowego znaczenia...
Edit - ale ja tu nie po to...