Wybrałem się dzisiaj na długie wybieganie, zacząłem chwilę po 11, a że biegło mi się świetnie, to udałem się po takich fajnych wioseczkach naprawdę daleko.
Po dwóch godzinach niebo z częściowo zachmurzonego zmieniło się na całkowicie czyste i warunki stały się znacznie mniej przyjazne. Ostatnie 6 km biegłem w tempie ok. 6:45 na kilometr pomimo tętna powyżej 155. Sporo zawiniło to, że nie wziąłem ze sobą wody - planowałem dłuższy wypad, ale już nie aż taki skwar.
Najciekawsze jest, ile tej wody traci się w takich warunkach. Obecnie ważę ok. 89,5 kg i mniej więcej tyle miałem jak wybiegałem. Po zakończeniu treningu wypiłem jeszcze pół litra wody i dopiero wróciłem do domu i się z ciekawości zważyłem. Waga pokazała... równe 85 kg
Od tamtej pory 2x

,

i 2x

0,0 - a wskazanie wagi łaskawie wzrosło do 86 kg