Kawa po polsku, czyli Bagna Biebrzańskie.
Też taką czasami piję, ale jak jest sprzęt pod ręką...
Samochód postawiłem daleko na Woli, bo miało nie być parkomatów tam gdzie miał stanąć, no ale są. Powrót do domu chwilę zajął...
Teraz jem kanapki z tatarem skropionym lekko, oryginalnym japońskim sosem sojowym, jak sushi, to sushi, a do tego obowiązkowo kielich czystej substancji.