Podgląd pojedynczego posta
Stary 09.10.2023, 00:56   #6
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,563
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
3/4 razy kiedy startowałem w tym roku w tych samych zawodach brała udział kobieta (poznaliśmy się i za każdym razem zamienialiśmy parę słów), która ma 68 lat. Biega codziennie 17 kilometrów. Dla przyjemności. I ma się świetnie.

Problem polega na tym, że większość osób bierze się za sport w tradycyjnie "nasz" sposób - nic nie czytałem, nikogo nie zapytałem, ale wiem jak to robić, bo wydaje mi się, że tak i nawet nie chcę słyszeć że nie tak i że to jednak nie jest takie proste. Bo jeszcze musiałbym/ałabym cofnąć się o krok i zacząć od początku. I w przypadku biegania wygląda to tak, że zwykle wymyślają trasę, wychodzą i od pierwszego metra biegną jak na zawodach, a po każdym takim biegu sprawdzają, czy była życiówka.

Tymczasem mamy masę literatury fachowej, czy co najmniej bardzo dużo materiałów w internecie (tu już oczywiście trzeba ostrożnie, nawet bardzo), że o specjalistach nie wspomnę (choć i ja z nich - po naszemu - nie korzystałem - ale gdyby złapała mnie kontuzja to nie przykładałbym liści kapusty ani łykał zdobytego na lewo tramalu, tylko odżałowałbym na fizjoterapeutę).

Generalnie bez względu na metodę treningu biegowego podstawa stanowi zupełne zaprzeczenie biegania "na hura". Bo tą podstawą jest spokojny bieg, różnie nazywany - wolnym wybieganiem, treningiem w drugim zakresie, tempem tlenowym. On stanowi podstawę, dominantę treningu, tak się biega 80-90% czasu (zawodowcy nieco mniej, ale tylko nieco), różnicując go ale w aspektach innych niż tempo. Do tego dochodzą poprawnie wykonywane rozgrzewki, właściwy sprzęt, wizyty u fizjo jeśli potrzeba, inne aktywności jak basen - to wszystko, co różni bieganie rozsądne i prozdrowotne od takiego: "schudnę w miesiąc 20 kilo bo mam tyle nadwagi, a na koniec dla uczczenia tego przebiegnę maraton w 3 godziny".

Kiedyś każdy miał gdzieś zasady BHP w połowie firm, ludzie się forsowali, przesilali, a potem szli na rentę w wieku 50 lat bo mieli tak zniszczone organizmy. Dziś to rzadkość i patologia, natomiast wiele osób wciąż tak kojarzy pracę - jako miejsce gdzie niechybnie traci się zdrowie i staje zgiętym wpół kaleką. Myślę, że to samo pokutuje w myśleniu o sporcie jako czymś, co musi szkodzić zdrowiu, musi być męczące i nieprzyjemne itp. No niekoniecznie
__________________

Jarson jest offline   Odpowiedz cytując ten post