
z rogalem świętomarcińskim. Nasze laboratorium przesłało nam je do pracy InPostem, czym zrobili mi dzień, bo nie miałem żadnego jedzenia. Wracam do domu i co widzą moje ślipia? Kolejnego rogala czekającego na mnie na mikrofalówce!
BTW - te z Poznania były z lokalnej cukierni i były fantastyczne, ten w domu to produkcja masowa i co prawda nie jest najgorszy, ale czuć, oj czuć różnicę...