Pół dnia ciąłem palety na kawałki dość małe by zmieściły się w kominku. Spaliłem przy tym elektryczną piłę łańcuchową (mam nadzieję że w lidlu uznają reklamację) także kończyłem przy użyciu pilarki tarczowej - tej już tak łatwo się nie popsuje.
Dodatkowo, w trakcie piłowania pojawił się kurier z od dawna oczekiwaną paletą brzozy, też do kominka. Pomimo żwirku na podjeździe udało się całą paletę wmanewrować do szopy, także nie trzeba było "ręcami" nosić.