Zmarzłem w moim holtzwagenie, ruszyłem o 6:59, wjechałem w korek, no i cały czas 1500 obrotów na trójce, to się nie ma prawa zagrzać. Owszem, pierwsze ciepło z kratek leci po przejechaniu 1,5 kilometra, ale jak się jest rozgrzanym z pomieszczenia grzanego przez kilkanaście komputerów i ponad 20 monitorów 42" i 50", to można zamarznąć.
Jakaś Kadarita, czerwone półsłodkie, mała ilość zagotowana z goździkami, korą cynamonu, dwoma kawałeczkami gwiazdki anyżu (mocny towar), do dzbanka pokrojona w cienkie plastry pomarańcza i cytryna, oczywiście wszystko ze skórką, dolana dawka wina do wywaru, podgrzane, wlane na owoce i kipisz łyżką. Do tego trochę ojczystej, żeby zwiększyć trzepliwość płynu, no i piję. Grzeje jak cholera.