Jestem geniuszem. Co roku żona wysyła mnie na zakupy przedświąteczne przed samymi świętami, gdzie co roku jestem wściekły, że na ostatnią chwilę, kiedy wszystkiego jest już mało, a tylko ludzi od cholery. No to w tym roku przewinąłem SMSy, znalazłem listę zakupów z poprzednich Świąt (z 22 grudnia, a jakże)... i zrobiłem identyczne zakupy przed chwilą
No nie ma siły, żeby to nie pasowało, w międzyczasie nie wynaleziono nowego warzywa do sałatki wielowarzywnej. A jeśli okaże się, że w tym roku nie mamy już jakiejś przyprawy potrzebnej do peklowania mięsa czy innej pierdoły, to jest jeszcze masa czasu żeby dokupić, a w razie czego zawsze zostaje osiedlowy. Gdzie i tak będę musiał zajść, właśnie sobie przypomniałem, czego nie było na liście a trzeba dokupić żeby w Święta ze skrzynką nie latać