Wróciłem z treningu, 12km tlenowo w średnim tempie 6:15, gdzie zwykle jest to bliżej 5:40. Pogoda była znośna (trochę wiało, ale bez przesady), a więc powody tak słabego treningu mogą być dwa. Mogłem się przejeść, bo co prawda od kilku lat nie obżeram się na święta jak za młodu (kiedyś obskakiwaliśmy rok w rok dwie wigilie a potem i tak jeszcze jadłem w domu

), ale cóż - diety też raczej restrykcyjnie wczoraj i dzisiaj nie trzymałem. No i potencjalny powód nr 2 - nie czuję jakichś wyraźnych objawów, ale coraz bardziej podejrzewam, że krąży koło mnie to samo, co Edzia nam chwyciło. Niby nic konkretnego, nie mam 40 stopni, ale w rodzinie wszystkich coś łapało, a i ja ostatnio taki jakiś przemęczony się czuję... Obawiam się, że za dużo na forum przebywałem na jednym dziale z Edziem i mogłem się zarazić
No to 2x

na przełamanie