W końcu mimo usilnych (a może częściowo przez te usilne) starań, mimo doprowadzenia do decidera, zrealizował się dość typowy scenariusz - Selby nie pozwolił sobie wyrwać zwycięstwa. Błąd Cartera rzeczywiście też dość typowy (ale gdyby go nie popełnił i tak mógłby nie wbić czegoś chwilę później, widać było że zaczęły się pojawiać nerwy).
No to Williams - Vafaei i do tego meczu odpsykam