
po obiedzie.
Z Jimem z colą jeszcze chwilę się wstrzymam, choć jeszcze nie wziąłem antybiotyku (mam w razie czego, ale czekam na rozwój wydarzeń). Na antybiotyk może za wcześnie, ale w drugą stronę też nie idę - nie zamierzam biegać. Mój lekarz zdradził mi, że ma to co i ja i jeszcze się nie poddał - i póki co mu się nie pogarsza, choć żona nawrzeszczała na niego, że jest wariat. Ja wiem, że z tych dwóch rzeczy tylko jedna by się sprawdziła - żona nawrzeszczałaby na mnie że jestem wariat, a pogorszyłoby mi się na pewno