
z cytryną.
Już prawie nie kaszle, poza momentami, że kaszlę jak potępieniec rzecz jasna

Ciągle nie zdecydowałem się na truchtanie, ale wczoraj przeszedłem spokojnym tempem 3 kilometry w uroczych okolicznościach przyrody (-1, padał lekki śnieżek), żeby nie pójść w poniedziałek z marszu do pracy. Nie wiem jak u was, ale u nas przeszła fala zachorowań (jakby to pobadać, to pewnie wyszłoby że to niekoniecznie była grypa), a teraz już raczej spokój...