Oglądając finał cały czas zastanawiałem się, czy nie powinno się młodym snookerzystom robić kursów "jak nie grać z Trumpem"... Si dotarł do finału dzięki swojej dobrej, ale przede wszystkim bardzo odważnej grze, a przegrał z Juddem... właśnie z powodu tej gry. W pierwszej sesji jeszcze trochę opierał się o taktykę, widocznie był lekko zestresowany w swoim pierwszym finale, no i to powodowało, że przegrywał, ale tylko trochę. To sobie najwyraźniej pokombinował, że jeśli przywróci swoją agresywną, dotąd skuteczną taktykę, to przestanie przegrywać. No i tu się przeliczył, po prostu Trump był tylko trochę lepszy od niego w grze taktycznej, a za to znacznie lepszy w ofensywie i potrafił wykorzystać każdy błąd Junhuia. No przy Juddzie nie wolno atakować wątpliwych bil przy otwartym stole...
Tymczasem potruchtałem w deszczu i przy dość silnym (w porywach 55 km/h) wietrze. Większość osób w takich warunkach odpuszcza trening, ale to średnio dobra taktyka, bo wtedy jest się przygotowanym tylko na w miarę dobre warunki. Potem to widać po wynikach zawodów, gdzie przy dobrej pogodzie wyniki rozkładają się zupełnie inaczej niż kiedy trafi się deszcz/burza/wiatr/zimno - wtedy większość zawodników odnotowuje wyraźnie gorsze czasy, a część zapaleńców ma wyniki niemal identyczne do swoich typowych na danym dystansie
No to