Pobiegane 32 km. Wpakowałem się w okoliczne lasy, więc tempo było przeciętne, ale właśnie tak miało być - bardziej krajobrazowo niż wyścigowo. I tak odrobinę przesadzałem z tętnem, ale to już taka moja przypadłość.
Widoki jeszcze średnie, typowe przedwiośnie, ale zapach w tym roku fantastyczny - dużo wilgoci na polach i łąkach daje to co my lubimy i kojarzymy jako zapach wiosny (a o czym zawsze mówię ludziom, że to po prostu zapach gnijącej materii organicznej bo temperatury są takie, że bakterie wreszcie mogą ją rozkładać

)
Czas na

i nowego Wonkę...