Przesadzasz, a nie od tego jesteś.

U mnie przyśpieszenie wiosny, owszem też jest, ale tak ok 7-10 dni. I tak: zawilce zakwitły w tym roku 10 dni wcześniej, skowronki pojawiły się normalnie (bywały lata że pojawiały się wcześniej), jaskółki tydzień, bociany chyba normalnie, forsycje i magnolie normalnie, teraz kwitną czereśnie - wcześniej, i jak przyjdą przymrozki (a mogą przyjść jeszcze) to pomarzną, żurawie latały całą zimę bez odlotu albo gdzieś w pobliże itd.
No jest wcześniej trochę, ale bez wielkiego naginania średniej wieloletniej. Porządnej - śnieżnej, mroźnej i długiej zimy u mnie już dawno nie było. W zasadzie kolejna zima to 2 tygodnie jakichś mrozów i to w grudniu, a potem reszta zimy to pluchy. Za to opadów deszczu w okresie od jesieni do wiosny zadziwiająco dużo było, a to akurat dobrze. Gorzej, że wiatrów też aż za dużo.