Muszę iść spać, bo znowu początek roboty wymyślili o chorej godzinie, tym razem to 3:30, więc o 2:00 muszę wstać, zanim skumam jaka to planeta, to jak zwykle minie 20 minut, a na dojazd muszę liczyć około 40 (z wyjściem z domu).
No to parzę miętkę na noc, żeby było co siorbać.