Na szczęście moje przedwczorajsze utyskiwania zostały chyba usłyszane przez matkę naturę, bo w niedzielę i poniedziałek popadało, pogrzmiało i to całkiem zdrowo

Dziś już było gorzej, burze i deszcz przeszły bokiem, ale już nie jest tak sucho jak było więc nie ma co narzekać
Przyplątała mi się kontuzja (zapalenie stawu biodrowego) i nie biegałem od czterech dni. Teraz idę na delikatne rozbieganie, oczywiście za wcześnie, ale mam nadzieję nie naruszyć sobie niczego. Podręcznikowo jest to bardzo durny pomysł, żona natomiast mówi, że bardzo dobry, bo jutro jak nie będę mógł chodzić to wreszcie pokuśtykam z tym do fizjo/lekarza