Nie oglądam igrzysk, a na chleb sam zarabiam.
Ledwo wróciłem z roboczogodzin wielu w jednej firmie, a już dostałem roboczogodziny jutro od 6. rano z drugiej, no to trzeba wstać o 4., bo sam dojazd, to 40 minut.
Drynk na wyciszenie, może ze dwa i spać...