Sam po sobie mogę powiedzieć, że bez względu na przygotowanie czy podejście, istnieje jeszcze taki drobny szczegół jak dyspozycja dnia. Czasem składam się do bil podczas meczu w snookera i po prostu wiem, że pewne w nich powinny wpaść - i wpadają. Innym razem czegoś brakuje, nawet trudno wychwycić czego (pewnie gdyby to ocenił zawodowy trener to w pół minuty oceniłby przyczyny) i wpadnie jedno na dwa-trzy średnio trudne czy wręcz łatwe uderzenia.
W bieganiu jest podobnie, a wręcz widać to jeszcze lepiej - plan treningowy zrealizowany, kontuzji brak, warunki dobre, a potrafi być tak, że po pięciu kilometrach zarówno wskazanie tempa na zegarku jak i samopoczucie jasno dają do zrozumienia, że można zapomnieć o spodziewanym i wytrenowanym wyniku - i co zrobisz jak nic nie zrobisz
Idze można i należy gratulować świetnego występu na igrzyskach i medalu. Przy tak dużym obciążeniu nawet nie mentalnym a po prostu fizycznym w tym sezonie nie ma sensu marudzić nad wynikiem jednego meczu, który zresztą przez nią i jej sztab będzie rozłożony na czynniki pierwsze i przyda się przy analizie zawodów i dalszym planowaniu.
W najbliższym czasie jeszcze dużo się będzie działo i jestem naprawdę bardzo ciekawy jaką strategię obiorą Iga z zespołem na końcówkę sezonu z US Open na czele.
No nic, idę pobiegać a potem

bezkofeinowe