Pojechałem wczoraj do pracy, na 15 godzin, jak normalny człowiek

, wróciłem dzisiaj po zrobieniu 40, czyli tak średnio dużo.

Oczywiście wczoraj pod sam koniec okazało się, że się zesrało to i owo, no i nie ma komu zrobić, no to we dwóch zrobiliśmy, a dzisiaj do końca zdjęć z rozpędu. Najgorsze, że byłem na wylocie sobotniego przemarszu zombie z Pola Mokotowskiego, więc pospać nie dali.
Teraz był drugi drynk, czyli 1/3 ojczystej i 2/3 soku pomarańczowego, zaraz będzie trzeci (jeden drykn, to około setki

), prysznic i spać.