Naparzyłem mięty, żeby było co pić później, a teraz

i seta śliwówki.
Miałem skończyć o 22. najpóźniej, ale zdechł pradawny autobus i zaczęły się problemy. Na koniec wyjechałem zmordowany, z Grodziska Mazowieckiego na A2...., ale w stronę Poznania. Najbliższa możliwość zawrócenia po 18 kilometrach.

Dobrze, że nie wjechałem pod prąd.