Bo Ronnie to jest Ronnie. Od dawna gada, że będzie grał tak długo i tam, gdzie będzie mu to sprawiać przyjemność. A w ogóle to nic nie musi. Pytanie kiedy i na ile chce mu się przyłożyć, żeby mieć wynik dający przyjemność. Jedyne co, to musi patrzeć, żeby nie wypaść w rankingu i nie wpaść w kwalifikacje. Szkoda tylko, że zgłasza udział, a potem odpuszcza i sypie drabinkę turniejową.
To cyk