Podgląd pojedynczego posta
Stary 17.12.2024, 17:48   #18639
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,479
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Przez ostatnie tygodnie pojawiło się bardzo wiele wiadomości o szczegółach zawieszenia Igi Świątek, ale - choć może i takie były, tylko mi nie rzuciły się w oczy - nie trafiłem na ani jedną, gdzie ktoś zadałby sobie trud wytłumaczenia, ile to dokładnie było tej trimetazydyny w jej organiźmie. Dziś siadłem na chwilę, zrobiłem mały research i trochę obliczeń i na tyle, na ile mogłem na podstawie łatwo dostępnych w internecie źródeł sam sobie odpowiedziałem; no to i wam powiem, co mi wyszło

Oczywiście sama wartość stężenia "0,05 ng na mililitr krwi" substancji która normalnemu człowiekowi nawet nie jest znana nic nam nie powie. No to poszukałem Cmax przy typowej kuracji trimetazydyną do porównania - to wynosi nieco ponad 80 ng/ml. Oznacza to, że w organizmie Igi stężenie trimetazydyny było 1600-krotnie niższe niż u osoby nią leczonej. Próbki do badań antydopingowych pobiera się bezpośrednio w okolicy terminów zawodów, ale nawet gdyby odbyło się to dwa dni po zakończeniu zmagań, to i tak tak niski poziom oznaczałby, że podczas zawodów dawka substancji byłaby nie dziesiątki, ale setki razy za mała, żeby wywrzeć jakikolwiek odnotowywalny wpływ na dyspozycję sportową.

Oczywiście brak wpływu na dyspozycję jest jasny dla każdego, kto zainteresował się sprawą, skoro substancja została przyjęta niecelowo, w zanieczyszczonej partii leku na zupełnie inną przypadłość (i całkowicie dozwolonego). Warto jednak uświadomić sobie, o jakiej skali mówimy, bo tak na szybko czytając newsy można by pomyśleć, że co prawda działanie nie było celowe, ale może miało jakiś niewielki wpływ na formę Igi. No nie, nie miało absolutnie żadnego, przyjęcie dziesięciokrotnie większej dawki, albo i stukrotnie większej dawki również by nie miało.

A i przy okazji można z politowaniem popatrzeć na postawę niektórych zawodników, którzy trąbią o tym, że w takim wypadku powinno się nawet dożywotnio dyskwalifikować zawodnika. Tak jak my możemy nie wiedzieć, co oznaczają wykryte dawki, to już taki zawodnik wie doskonale i jeśli nadal mówi to co mówi, to z pełną świadomością, że - ujmując sprawę precyzyjnie - pieprzy bzdury.

Nie mogę wyjść z podziwu (wcześniej nawet o tym nie wiedziałem), że w sporcie profesjonalnym nie ma ustalonych dawek minimalnych środków dopingowych przy których stosuje się kary. Przecież niektóre z nich wchłaniają się przez skórę, gdyby chcieć komuś zrujnować karierę (nawet kosztem swojej), to rywal mógłby choćby nasmarować własną rękę maścią sterydową a następnie podać nielubianemu oponentowi przed rozpoczęciem meczu - przy dzisiejszych metodach laboratoryjnych pewnie by to wystarczyło...
__________________

Jarson jest online   Odpowiedz cytując ten post