|
jak tam koledzy u Was. Ja mam ogromny młyn, który rozciąga się już na miesiące a nie dni. Z domu się wyprowadziliśmy do domu (powioedzmy) w okolicy by remontować własne gniazdo. Niestety przy małych dzieciach i konieczności dopinania tego co w pracy w formie niechcianych nadgodzin, to o robieniu czegokolwiek po godzinach w domu możemy mówić w kategorii chcicy i nerwicy. Czasem niema ani sił ani szans na realizację nawet tego co by wypadało.
|