Prawie umknął mi początek Mastersa (w zasadzie technicznie to nawet umknął rzeczywiście, bo zacząłem oglądać od trzeciej partii). John w dobrej formie, Neil chyba rzeczywiście został wyrwany za szybko z trybu relaksu, bo gra trochę nierówno, a on zwykle albo gra lepiej albo gorzej, ale dość systematycznie.