W sumie trochę się nie dziwię, z dwóch powodów - słusznego i niesłusznego. Słuszny jest taki, że chcą najpierw w miarę możliwości poprzywracać dostęp do energii jak największej liczbie odbiorców, jakby mieli włączać dopiero jak będzie wszystko grać, buczeć i lśnić, to łączna ilość - nazwijmy to - odbiorcodni bez prądu byłaby znacznie wyższa. Niesłuszny z kolei to pochodna kontraktów, umów itd. który powoduje, że kontraktorom usług płaci się nie tyle za rzeczywiście wykonaną pracę i jej solidność, a za to, że działa, a jak nie działa, to się kary umowne wdraża. Nie interesowałem się, jak działa elektroenergetyka w Irl, ale jestem w zasadzie pewny, że właśnie tak.