A no widzę, dyszkę chyba w nocy przebiło, nie? U mnie dobiło do -9, a jutro i pojutrze już mają być wartości dwucyfrowe.
Nic to, chrust mam przygotowany

I to dosłownie, udało mi się kupić dwa lata temu poza zwykłym drewnem prawie trzy metry starej, sękatej, żywicznej sosny, co to ją leśniczy miał w trochę większej ilości na zrębie i fajnie pomyślał, bo jak ktoś kupował drewno na opał to pytał, czy dorzucić trochę tego. Dwa lata schło, teraz co jakiś czas biorę z tego jeden kawałek (1,3 metra długości, jakieś 30 do nawet 70 cm grubości), tnę na kawałki ok. 30-33 cm i rąbię na cieniutkie szczapki. Garść na rozpałkę, do tego nawet nie trzeba kartonu/rozpałki - od zapalniczki się zapala, zdarza się że wystarczy popatrzeć

Żeby drobno porąbać jakieś 30 minut muszę poświęcić, a wystarcza na miesiąc rozpalania...