Cytat:
Napisany przez superrrmario
Dzisiaj była u mnie zadymka śnieżna. Dostałem nową wersję przysłowia: Kwiecień plecień bo przeplata trochę ku**a mać, trochę ja pi*****ę.
|
Miałem dziś zrobić trening przed południem, bo wiedziałem, że jeszcze będzie słonecznie a po południu przyjdzie front. No i oczywiście wszystko ułożyło się tak, że czas miałem o 16
I tak wgramoliłem się do auta; jak wyjeżdżałem słońce na połowie bezchmurnego nieba było właśnie zasłaniane przez granatową chmurę z ciemnej połowy. Plan był prosty - 5km rozbiegania w jedną stronę, rozciąganie i ogień z powrotem. Biec rozgrzewkę zacząłem pewnie przy podobnej zadymce jak u Ciebie, w ciągu minuty zaczęło wiać, a może pięciu minut temperatura spadła z komfortowych 5 stopni do okolic zera.
Na szczęście potem trochę się uspokoiło i wracałem po co prawda mokrej drodze, ale z tylko lekkim wiatrem w twarz i bez opadów. Piątka pykła w 19:45, chciałem złamać 20 min (choć miałem cichą nadzieję na kilka sekund mniej), narzekać nie mogę
No to teraz kolacja i zaraz

,

0 przecinek nic i rzut oka na pojedynek Selby'ego z Dingiem, bo jeszcze dziś nie było jak popaczeć