Z Trumpem też rozpoczynał słabo (ile to było - 2:6?) i z każdą sesją się poprawiał, do tego przecież stopnia, że w ostatniej miał wręcz komfortową sytuację. Nie twierdzę, że tu scenariusz musi się powtórzyć, szczególnie że jeszcze dochodzi skumulowane zmęczenie, ale jak widać, na razie Mark nie może być skreślany. Dobre pytanie zadali chłopaki - co się stanie, jeśli Zhao zostanie zmuszony do gry pod presją. Jak sam przedwczoraj pisałeś, trzeba by podsypać trochę piasku i wtedy zobaczyć, czy coś się zacznie zacierać.
Swoją drogą Williams ma niesamowiy doping. Widzowie nagradzają dobre zagrania obu zawodników, ale jednak Brytyjska publiczność mocno kibicuje Markowi. No cóż, jeśli uda mu się wygrać to będzie to historyczne wydarzenie na paru płaszczyznach...

bezkofeinowe