
potreningowa
Dziś udało mi się mimo pogody poprawić nowożytną życiówkę na dystansie półmaratonu (z nieco poniżej 1:35 na niespełna 1:34)

Nowożytną, bo biegałem za czasów szkolnych, to jak mi wuefista czas na kilometr zmierzył stoperem, to wiedziałem, że może i taki jest (o ile kilometr był dobrze odmierzony i wuefista nie był na kacu i dobrze czas zapamiętał

), ale kto tam miał zegarek z giepeesem i tracking z tajmingowaniem...
Tak mi się przypomniało co do pomiarów - mój teść dwie dekady temu współtworzył bieg (jest organizowany do dziś) i tak się złożyło, że biegłem w dwóch edycjach z początków tej imprezy. Po latach kiedy wróciłem do biegania wpadłem na pomysł, żeby może wygrzebał stare protokoły, to sobie popatrzę na czasy, tempo... No to mi powiedział, że można poszukać, ale trudno ufać tym danym, bo na przykład dystans był podawany jako 12 km, ale to dlatego, że taki dobrze wyglądał. A tak naprawdę kiedy mierzyli samochodem to im wyszło jakoś tak 13 z kawałkiem

Mierzenie czasu to sam pamiętam jak wyglądało - stał starter z telefonem komórkowym niemal bez zasięgu (las), jednocześnie strzelał z pistoletu i krzyczał do telefonu: "juuż" - a następnie wrzeszczał do nas, że wracamy, falstart, bo facet na mecie nie usłyszał i nie włączył stopera