
#2
Obejrzałem ok. połowy meczu Bingham - Szubarczyk. Wynik 4:1, ale mogło być równie dobrze w pierwszych pięciu frejmach 2:3 (np. ostatni frejm skończył się na różowej, a większość czasu prowadził Michał). Tak jednak wyrównany przebieg meczu, a owszem, wynika częściowo z chwilami słabej gry Stuarta, ale też częściowo z naprawdę bardzo fajnej gry Michała. 14-letni chłopak, który nie miał za wielu okazji ogrywać się z najlepszymi, nie trenuje w jakiejś akademii snookera, prowadzi go tata, który przecież też nie jest zawodowcem* - a gra jest dojrzała, technika dowozi, widać nie tylko umiejętność wbijania, ale i budowania brejków, wykonywania czasem wręcz perfekcyjnych odstawnych czy pozycjonowań. Owszem, zdarzają się i błędy, ale dziś na przykład było ich niewiele więcej niż u Binghama, który ma drugie tyle lat... a potem trzecie tyle no i jeszcze kilka
*przy czym i tak ogromne gratulacje za robotę, którą wykonuje!