Ja też pacze, ale z opóźnieniem, bo wróciłem po treningu do domu chwilę przed 21. Teraz oglądam, przerwy przewijam, znowu oglądam, i tak dogoniłem do wyniku 3:2. Jestem niecałe półtorej godziny do tyłu, w tym tempie może do końca meczu dogonię, a może nie

inka, plus dużo witamin, a zaraz

0