
śniadaniowa.
Morgi skoszone, na szybkensa i byle jak. Raz, że bagno przeschło niewystarczająco i jeździłem szybko żeby mi traktorek nie ugrzązł, dwa, że miałem mało benzyny i bałem się że umrze mi gdzieś na środku bagna. A trzy, że mam spore problemy z rozrusznikiem i jakby zdechł gdzieś po drodze to byłby duży kłopot.
Oczywiście jak tylko zacząłem jeździć to sąsiedzi wyjechali swoim traktorkiem i też kosić zaczęli.