U mnie wczoraj jeszcze niemal upały, piękne niebieskie niebo (z czającym się w oddali, o 80 kilometrów, wałem ciężkich chmur zwiastującym rychłą zmianę aury). Dziś jest 15 stopni chłodniej, wiatr mimo podobnej siły jest mocno odczuwalny i tylko czekać, aż drzewa zaczną zmieniać kolor i zrzucać liście. Miałem jechać na grzyby, ale w lesie jest zatrzęsienie grzybofilów, na grzyba mi to? Zamiast tego pójdę na dłuższy trening i zahaczę o jezioro, w taką pogodę tam już jest pusto, a urokliwie (może właśnie dlatego, że pusto...)
Na razie

i witaminy, to jest dokładnie ten moment, w którym co roku zapominam że trzeba bardziej uważać, bardziej się ubierać i nie pić zimnych napojów z gwinta, po czym się przeziębiam