Śmieszne jest to, że tam nie wjechał ktoś przypadkowy, ale auta ekip firmy którym fontanna podlega. Normalnie bezmózgi

Swoją drogą na zdjęciach widać, że zarys fontanny nie bardzo wyróżniał się, choćby kolorem płyt, albo choć jakimś wyróżniającym się obramowaniem. Mówią, że szkody niewielkie, płyty już wymienili, nie mówią co pourywali w autach

No jakby fontanna działała, to może by ich oświeciło, że ona tam jest
To cyk