Bo młodego pokolenia za kierownicą nikt nie uczył zasad jazdy zimą. Ja się nauczyłem, jak jeszcze nikt nie słyszał (przynajmniej u nas, bo raczej nie było żadnych) o oponach zimowych. Brało się do bagażnika kastę piachu i jakąś łopatkę i się jeździło. Trochę wyobraźni i rozumu wystarczyło.
Teraz sól to, co najwyżej, na autostradach sypnąć trochę, a tak poza to wystarczy pług i piaskarka. Śniegu już dawno nikt nie widział pół metra, a takie zaspy to kiedyś syrenki brały bez niczego. Ot zimowy sezon ogórkowy dla mediów.
Kurde robię obiad - i tak patrzeć i czekać bez browara, to wstyd.