Cytat:
Napisany przez grzeniu
Zawsze pod koniec roku coś drożeje. Sytuacja wyklaruje się w lutym-marcu. Pamiętasz co się działo, jak był covid? Wszystko zdrożało znacznie a kamerki internetowe przekroczyły poziom abstrakcji 
|
Tutaj to raczej nie jest taka typowa sytuacja. W ostatnim czasie okazało się, że big techy odnotowują, delikatnie mówiąc, spory wzrost zapotrzebowania na pamięci. No to nie namyślając się za wiele zaczęły składać coraz to większe zamówienia, a że ich siła nabywcza jest raczej dość-dość*, to zaczęły wciągać większość tego co jest na rynku.
Po co im to jest potrzebne (ależ oczywiście, że ej aj) to już inna sprawa. Czy to dobrze, czy źle - też nie będę się w to teraz bawił. Natomiast faktem raczej bezspornym jest, że big techy mają tyle zainwestowanych w siebie pieniędzy, że nie muszą walczyć o chipy/chipy pamięci metodami tradycyjno-rynkowymi (jak każda firma - potrzebuję dużo, pytam o cenę niższą niż na rynku, ale kuszę dużym wolumenem zakupu), one po prostu oferują cenę wyższą niż obecnie obowiązujące - ale i rezerwują sobie dzięki temu znaczne ilości.
Zapotrzebowanie jest tak duże, że producenci pamięci RAM chcą aż budować nowe fabryki. A to mi przypomina taki wzrost zapotrzebowania na sterydach i dwa możliwe scenariusze. W pierwszym podaż jak zwykle dogoni popyt, tylko przy tej skali później, a więc ceny pamięci będą wysokie dłużej niż zwykle, a po wyrównaniu podaży ze strony korporacji będą też stosunkowo niechętnie spadać, bo w międzyczasie i zrobi się bardzo duże ssanie na rynku konsumenckim i klienci nieco przyzwyczają się do wysokich cen. Tu górka będzie trwać w czasie liczonym najbidniej w dziesiątkach miesięcy. Ewentualnie w drugim sprawdzają się prognozy części analityków, że bańka AI mniej lub bardziej pęka, popyt ze strony big techów spadnie szybciej niż planowano i wówczas rozgrzane moce produkcyjne i szybko uzupełniane zapasy doprowadzą do dynamicznej korekty cen. To i tak nie będzie miesiąc czy nawet sześć, ale nie musi być kilka lat.
*chamsko spolszczyłem zagramaniczne so-so, skoro ludziska mogą kaleczyć język tłumacząc "I'm into" jako ja jestem dobry/słaby w coś tam, to ja mogę pisać dość-dość