A tam od razu trzeba

Kiedy ja byłem studentką (czy jakoś tak), to mogłem sobie co najwyżej sam pojechać do domu i wziąć jedzenie. I myślisz, że jeździłem? Takiego wała - kurtuazyjnie raz na 2-3 miesiące, jak wypadał okres świąteczny to trochę częściej