No były emocje. Brawo dla Selby'ego, wytrzymał presję Trumpa (choć widać jak Judd potrafi przycisnąć - z przewagi 7:2 zrobiły się okolice decidera). Brawa dla Trumpa, zagrał bardzo dobry mecz, a na finał zasłużył w pełni wcześniejszą grą. Co do meczu, moment z niepewną wolną bilą pokazuje mi po raz kolejny w którym sporcie termin fair play ma jeszcze znaczenie (bo w tym, w którym ciągle się o nim mówi, nie ma przecież realnie żadnego).
Dokańczam

i lulu. A swoją drogą pogodomat całkiem się zaciął, ciągle 2 stopnie, ciągle pochmurnie, to już trzeci dzień z rzędu w którym miało się powoli ocieplać i wciąż pokazuje, że cieplej będzie jakoś tak za 12 godzin