Wygląda na to, że Bingju się wyprztykał. Chyba nawet bez wielkiego udziału Wakelina, który gra swoje, ale to by nie wystarczyło. Jakiś piasek dostał się w perfekcyjne trybiki Bingju. Jeśli obraz gry się nie zmieni, to wynik chyba jest przesądzony.
A, jakiś żuberek się przyplątał