Obserwuję jego poczynania i szczerze mu kibicuję. Jest młody, na dobrej drodze i ma czas, tylko my, kibice, jesteśmy niecierpliwi.
Na treningach oni wszyscy potrafią czyścić stoły, a różnice widać na poważnych zawodach. No i jeśli wygrywa ktoś z okolic setki z kimś z topu, to jest sensacja. Tu z Robertsonem też było widać tę różnicę, z kimś ze 'swego pobliża' na pewno by powalczył.
Na razie najważniejsze, by utrzymał się w rankingu/main tourze, później będzie tylko lepiej.
To cyk